rozdział 5

Wzięła do ręki, drugi po piórze, ukochany OŁÓWEK, który często Jej towarzyszył. Wspomnienia powróciły. W szkole pisała nim w zeszycie, utrwalając wiadomości szkolne, ale również poza szkołą dużo pisała, i to właśnie ołówkiem – dlaczego? Nie potrafiła określić kiedy to się zaczęło, zrozumiała ten fakt w chwili, gdy zapragnęła coś narysować. To właśnie ołówek dawał Jej pewność, że gdy popełni błąd, będzie go mogła łatwo poprawić. Starając się robić wszystko jak najlepiej, w dążeniu do perfekcji, gdy chciała coś narysować, to właśnie On, już taki mały od ciągłego strugania, pozwalał Jej osiągnąć zamierzony cel. Grafit rozmazywał się łatwo pod naciskiem palców, dając różnorodne efekty malarskie, zostawiając ślady użycia również na skórze Jej dłoni. Z czasem używała różnych twardości ołówków dla osiągnięcia zamierzonego celu.

Ale nie tylko rysunki, również teksty wierszy pisała ołówkiem, jakby w zamiarze późniejszych zmian. A te pojawiały się w Jej głowie nieoczekiwanie, znienacka, często w nocy. Wstawała wtedy senna, brała coś do pisania, siadała na podłodze i pisała, utrwalając swe myśli na papierze. To było jak oczyszczenie, część rytuału, pozwalający przetrwać kolejny dzień. Nie wszystko co pisała było składne, czy ładne, ale coś czego nie rozumiała sprawiało, że pokonując sen, spisywała wszystko jak leci.

Zeszyt ze starymi, swoimi wierszami znalazła przy okazji, w ogóle się tego nie spodziewając. Zerknęła nieśmiało do środka…To co tam znalazła przeszło Jej najśmielsze oczekiwania, to było jak deja vu…już kiedyś zaczęła pisać podobną historię, ale całkiem o tym zapomniała. Siedziała kartkując mocno zniszczone strony zeszytu zapisanego od tyłu dziwną, choć znajomą treścią. A było tego kilka rozdziałów. Wspomnienia wywołały rumieniec na twarzy, choć nie czytała tekstu dokładnie, wiedziała co kiedyś spowodowało taki bieg zdarzeń opisanych na tych kilku kartkach. Z drugiej strony z przodu zeszytu, znajdowały się wiersze, co zresztą było zapowiedziane już na okładce znaleziska, zatytułowanego „Wierszokleta” 92/93, oraz trochę różnych rysunków…


„znów wstaje, mimo tylu ran, i wciąż do góry głowa, bo miłość to mi daje – do życia znów gotowa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *